Jeszcze długie miesiące na pół gwizdka. Dotkliwe skutki pandemii dla polskiej gospodarki

Wiele wskazuje na to, że pandemia COVID-19 nie osiągnęła jeszcze półmetka, upłynie zatem dużo czasu, zanim nasza gospodarka powróci do normalności. Z obecnego okresu nie powinniśmy jednak wyjść tak poobijani jak inne kraje UE.

Mówi o tym choćby majowa prognoza Komisji Europejskiej, według której Polska w całym 2020 roku osiągnie relatywnie najniższy wśród wszystkich krajów wspólnoty spadek PKB (w stosunku do 2019 roku), na poziomie -4,3 proc. W tym samym czasie kraje południa naszego kontynentu miałyby zaś odnotować spadki swoich PKB ponad dwukrotnie większe, sięgające niemal -10 proc. 

Na mocnych podstawach
Ponadto polska gospodarka w ostatnich latach znacząco poprawiła swoje wskaźniki dotyczące zadłużenia i deficytu. Podczas gdy nawet w tak w rozwiniętych gospodarczo krajach jak Francja, Włochy czy Hiszpania dług publiczny zbliżał się do 100 proc. PKB (Francja) lub znacząco go przekraczał (Włochy, Hiszpania, a zwłaszcza Grecja), polskie władze zmniejszyły go do poniżej 50 proc. PKB. Dziś wiemy już, że zapowiadany jeszcze przed koronakryzysem po raz pierwszy od wielu lat zerowy deficyt w 2020 roku, który został zapisany w tegorocznej ustawie budżetowej, nie zostanie osiągnięty ze względu na zwiększone wydatki budżetowe związane z kolejnymi Tarczami Antykryzysowymi. Podobnie dług publiczny według prognoz KE urośnie w tym roku do niemal 60 proc. PKB. Jednak 2021 rok powinien pokazać, zarówno według wspomnianych prognoz KE, jak i licznych ekspertów, poprawę obu wskaźników.

Odstąpienie od SRW
Luzowanie po 2015 roku rygorystycznie przestrzeganego przez obecne władze mechanizmu tzw. SRW (stabilizującej reguły wydatkowej – zakazu zbyt dużego zwiększania długu publicznego i deficytu budżetowego) odbywa się za wiedzą i zgodą Komisji Europejskiej. Ostatnio rząd przyjął w związku z tym projekt nowelizacji ustawy o finansach publicznych.
Nowela rozszerza katalog zdarzeń,...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: