Z głębi szuflady

Książka [Horror]

Mój równolatek Stephen King nie zwalnia rytmu pracy. Tym razem jednak, robiąc sobie przerwę w powieściach, częstuje nas czterema ponadwymiarowymi nowelami, będącymi bądź dawniej niewykorzystanymi konceptami, bądź rozwinięciem wątku z wcześniejszego dzieła. Tak jest w przypadku tytułowego opowiadania „Jest krew, są czołówki”, która wykorzystuje postać Holly Gibney z trylogii o panu Mercedesie, walczącej z przypadkami monstrów, co jakiś czas pojawiających się w ludzkiej skórze.  Historia „Telefon pana Harrigana”, jak często u Kinga, osadza się na relacjach dzieciaka i starego milionera, chociaż w pewnym momencie zaczyna przypominać skecz Zenka Laskowika o facecie pogrzebanym żywcem, próbującym porozumieć się ze światem przez pozostawioną w grobie komórkę. A „Życie Chucka”? Ileż to pokoleń mózgowców, poczynając od greckich filozofów, nie zastanawiało się, czy przypadkiem cały otaczający nas świat nie jest wyłącznie projekcją naszego mózgu. King idzie dalej, rozważając
66%
pozostało do przeczytania: 34%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze