Drogi z Kości, czyli jak buduje się w Polsce autostrady

Cmentarzysko przy Via Appia

Cenzor był za życia znany z szacunku, jakim darzył ludzi – podobno spacerując ulicami Rzymu, trzymał pod rękę niewolnika. Sługa znał na pamięć imiona oraz przydomki rodowe Rzymian i podpowiadał je na ucho swojemu panu. A ten pozdrawiał przechodniów po imieniu, nie robiąc różnicy między plebejuszami i patrycjuszami. Los chciał, że właśnie budowniczy pierwszej wielkiej rzymskiej drogi dał się poznać od takiej strony – był urzędnikiem państwowym, który szanował ludzi. I dawał im to odczuć.

Sama zaś Via Appia stała się nie tylko traktem spełniającym rolę transportową, ułatwiającą handel czy przede wszystkim szybki przemarsz legionów, lecz także rzymskim cmentarzyskiem. Pochówek w obrębie miasta był zabroniony, więc największe rody stawiały swoje grobowce przy drodze. Niektóre z nich są niezwykle okazałe i przetrwały do dzisiaj, upamiętniając rodziny Scypionów czy Metellusów.

Droga będąca cmentarzyskiem stała się jednocześnie pomnikiem jej twórcy, który był „adwokatem” słabych i biednych. Zrobiono ją z dużych, płaskich kamieni, a przestrzeń między nimi wypełniono zaprawą.

W wieku XXI polskie autostrady zostały zbudowane z masy bitumicznej powleczonej asfaltem. Nie wiadomo dokładnie, ile ton materiałów na razie zużyto. Natomiast na pewno doprowadzono do upadku większość firm będących podwykonawcami prac prowadzonych na zlecenie i pod kuratelą polskiego państwa. Ci, co podpisali umowy z dużymi przedsiębiorstwami, które wygrały przetargi, ufali, że państwo polskie będzie sprawowało pieczę nad całością inwestycji. Okazało się jednak, że tak nie było. Za upadkiem firm kryje się dramatyczny los tysięcy polskich rodzin, które stały się ofiarami państwa. Państwa, dla którego sukces propagandowy stał się ważniejszy niż zwykli ludzie.

Tabliczki z dziwnym szyfrem

Trakt Magadański, zwany także Szlakiem Kołymskim, został usypany z kamieni w latach...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: