Najważniejsze to pokazać film ludziom...

Nawet dziś nie dla wszystkich Żołnierze Wyklęci stanowią wzór najwierniejszych z wiernych, po prostu ludzi honoru. Tymi prawymi są natomiast ludzie pokroju np. Kiszczaka czy Jaruzelskiego. Czy ten fakt obecnego pomieszania znaczeń, bałaganu moralnego miał wpływ na decyzję o realizacji „Roja”? By przypomnieć Polakom, kto naprawdę zasłużył na taką zaszczytną ocenę? Już dawno zrozumiałem, że jest w nas jakaś wyrwa cywilizacyjna, dziura w pamięci. Niektórzy mówią, że ci żołnierze są wyklęci, bo wyrzekła się ich nasza pamięć. Nasza współczesna tożsamość bez świadomości o tamtych ludziach jest szczątkowa, niepełna. A jeżeli nie mamy pełnej tożsamości, nie mamy bytu, w każdym razie jest on zagrożony. Musimy wracać do korzeni, do historii, żeby zrozumieć wszystkie te znaczenia. Na przykład niedawno panowie Władysław Bartoszewski i Michał Komar wydali książkę pt. „Pod prąd”, w której pan Bartoszewski – wspominając jakieś wypadki z lat 40. i 50. – został nazwany „człowiekiem
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze