Lekcja z kryzysu 

Jakiś czas temu Janusz Wojciechowski, komisarz UE do spraw rolnictwa, napisał na Twitterze: „Taka też lekcja z kryzysu: Nie zapewnimy bezpieczeństwa żywnościowego naszych obywateli, licząc tylko na import, i nie zapewnimy bezpieczeństwa ekonomicznego naszych rolników, licząc tylko na eksport. Musimy wspierać powiązanie rolnictwa z rynkami lokalnymi”. 

To będzie jeden z najważniejszych wniosków, który będziemy musieli wyciągnąć z obecnej sytuacji kryzysowej. Rolnictwo to podstawa istnienia każdego państwa. Bez bezpieczeństwa żywnościowego nie ma jakiegokolwiek innego bezpieczeństwa. Dlatego warto zastanowić się nad kierunkiem polityki rolnej w naszym kraju. Niestety, przez ostatnie 30 lat wyrządziliśmy wiele złego polskiej wsi. Przekonaliśmy rolników, że mają za wszelką cenę konkurować na globalnym rynku i robić taką samą żywność jak światowi producenci. Doprowadziło to do tego, że dziś mamy ogromną nadprodukcję, co nie jest korzystne w momencie, gdy nie mamy dostępu do rynku zbytu. Słyszałem już opowieści producentów kurczaków, którzy muszą oddawać swój drób za darmo i jeszcze całować rękę odbiorcy, bo w przeciwnym razie kurczaki musiałyby iść do utylizacji, co oczywiście wiąże się z kosztami. Tak oto szybko i brutalnie sprowadzono wielu chłopów na ziemię. I szkoda mi tych ludzi, bo wcześniej ich przekonywano, że możemy się stać światowym mocarstwem w produkcji drobiu, wieprzowiny, jabłek i w czym tam sobie Państwo wymyślicie. Tymczasem myślenie powinno iść w drugą stronę. Rolników należy związać z lokalnymi konsumentami, którzy będą płacić im tyle, żeby mogli godnie żyć. Promowani powinni być niewielcy producenci, a giganci niech ponoszą ryzyko na własny rachunek. Jeżeli tego w tym kryzysie nie zrozumiemy, a więksi producenci w Polsce wykorzystają szansę, by dobić małych, oznaczać to będzie, że nie zasługujemy na własną państwowość. Tworząc wielkie molochy, stworzymy idealne podglebie do wejścia na nasz rynek koncernów zagranicznych,...
[pozostało do przeczytania 5% tekstu]
Dostęp do artykułów: