Szwecja w walce z islamskim radykalizmem

SERIAL [Islamski terroryzm w Szwecji]

Jeśli fani mocnych wrażeń uważali, że „Narcos” lub „Suburra” to maksimum, na którą stać platformę Netflix, to mogli być mile zaskoczeni. „Kalifat” nie dorównuje jeszcze popularnością opowieściom o perypetiach Pablo Escobara albo El Chapo, ale jest pierwszą poważną próbą ujęcia islamskiego terroryzmu w europejskiej kinematografii. Wielu może zastanawiać, że serial nakręcili Szwedzi, znani z tolerancyjnego podejścia do tematyki multi-kulti. Jednak „Kalifat” nikogo nie zawiedzie – nie znajdziemy w nim poprawności politycznej. To poważne ostrzeżenie przed ekspansją islamskich terrorystów. Największy plus produkcji? Nie gra aktorska, bowiem obsada jest kompletnie anonimowa nawet dla fanów świata seriali. Zachwyca sposób, w jaki „Kalifat” ilustruje pracę agentów muzułmańskich w Europie i środki komunikacji z wykorzystaniem technologii internetu. Bardzo ciekawym zabiegiem jest opisanie losów trzech różnych kobiet: matki, która przekazuje informacje służbom SAPO wprost z
     
60%
pozostało do przeczytania: 40%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze