Postpandemiczny nowy ład gospodarczy

Pandemia pokazała, że polska gospodarka nie może już funkcjonować według reguł gry określonych jeszcze w początkach III RP. Prowadziły one bowiem zarówno do osłabienia polskiego kapitału, jak i znacznej emigracji zarobkowej.
 
Ostatnie tygodnie wstrząsnęły nie tylko biegiem politycznych wydarzeń. Spowodowały niespotykane od dekad rozchwianie gospodarcze. O ile początki społeczne kwarantanny przyjęliśmy jako społeczeństwo ze zrozumieniem, o tyle kolejne tygodnie to dla wielu polskich rodzin czas narastającego niepokoju o sprawy finansowe i zawodowe. A to od nich zależy codzienny byt mnóstwa z nas. Rząd uruchomił kolejne mechanizmy w ramach Tarczy Antykryzysowej, ale nie łagodzi to przecież wszystkich skutków pandemii.
 
Błędy początków przemian
Ludzie nie tylko chcą wrócić do pracy. Liczą na powrót normalności, czyli świata ze znacznie mniejszą liczbą wszelkich ograniczeń. Prawda jest jednak taka, że wielu obecnych trudności dałoby się uniknąć, gdyby na początku transformacji postawiono na zachowanie jak największej liczby przedsiębiorstw w Polsce i zapewnienie tutaj jak największej liczby miejsc pracy. Nawet jeśli byłaby ona trochę gorzej płatna, mnóstwo osób i tak – ze względów rodzinnych, społecznych, narodowych – zostałoby u siebie.
Niestety, transformacja w znacznej mierze opierała się nie na reformie polskich przedsiębiorstw od ciężkiego przemysłu, przez farmakologię, sprzęt RTV i AGD, po przetwórstwo spożywcze, ale na ich demontażu. I szybko się okazało, że nawet jeśli polski biznes przetrwał, to nierzadko we własnym kraju albo był na gorszej pozycji ekonomicznej niż zachodni potentaci, albo z trudem musiał walczyć o budowę własnej pozycji.
Chodzi nie tylko o Polskę. I to nie jest kwestia gospodarki. Neoliberalizm geopolitycznie okazał się najkorzystniejszy dla Chin. Gdy dziś od europejskich polityków i ekonomistów słyszymy, że pandemia stwarza okazję, by skrócić wreszcie łańcuchy...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: