Straszenie nową dyktaturą

Popkultura od pewnego czasu upodobała sobie alternatywne historie Europy, USA i świata. Seriale takie jak „Człowiek z Wysokiego Zamku”, „SS-GB”, „1983”, „For All Mankind” zdobyły sobie wierną widownię.

„Spisek przeciwko Ameryce”, na podstawie powieści Philipa Rotha pod tym samym tytułem, ukazuje USA w latach 40. Władzę traci Franklin Delano Roosevelt, zyskuje Charles Augustus Lindbergh. To również postać historyczna – słynny amerykański pionier lotnictwa. Serialowy Lindbergh wprost sprzyja hitlerowskim Niemcom. Pod jego rządami narasta prześladowanie Żydów. Rzecz całą oglądamy właśnie oczami żydowskiej rodziny – są wśród niej niezłomni przeciwnicy nowego porządku, są i kolaboranci współpracujący z reżimem.

Zarówno amerykańscy liberałowie, jak i nasze liberalno-lewicowe środowiska uznały świetnie zrobiony serial za metaforę Stanów rządzonych przez Donalda Trumpa. Straszenie nową dyktaturą opartą o szowinizm i prześladowanie mniejszości jest silnym popkulturowym trendem na Zachodzie. I to nie tylko w serialach – tak jest np. w głośnym komiksie „Czas nienawiści” (Aleš, Danijel Žeželj), opowiadającym o posttrumpowej Ameryce pogrążonej w wojnie domowej. Popkultura ma niezwykłą moc perswazji. Najczęściej opowiada lewicowo-liberalne mity. Gdyby liberałowie i lewica chcieli zobaczyć w „Spisku przeciwko Ameryce” coś więcej niż wygodne dla siebie klisze, mieliby duży problem.
 
„Spisek przeciwko Ameryce”
twórcy: David Simon, Edem Burnsem, HBO
USA 2020
Cena 4/6
[pozostało do przeczytania -3% tekstu]
Dostęp do artykułów: