Tylko naiwni wierzą, że zagranica tego nie widzi

Będą trzymać się stołków

W każdym normalnym kraju to, co się wyprawia w sferach rządowych i okolicach, spowodowałoby gwałtowny spadek poparcia dla partii trzymającej władzę, ale nie w Polsce, nie w Rosji, nie na Ukrainie czy Białorusi. U nas i u nich władza mocno trzyma za mordę „wolne” instytuty badawcze i coraz mocniej naród, prześladując na wszystkie możliwe sposoby ludzi wyrażających inne poglądy od prezentowanych przez telewizję i główne gazety. U nas polega to na włóczeniu po sądach i trzymaniu w więzieniu kibica „Starucha”, który nie kocha Donalda Tuska. I niszczeniu lekarza okulisty, po to by na jego miejsce wsadzić kumpla ministra Arłukowicza. I to wszystko dzieje się na oczach społeczeństwa, a ono jest tak głupie (przepraszam, jeśli uraziłam jakąś jego część), że nie pojmuje najprostszych zasad demokracji, wśród których wolność głoszenia poglądów jest podstawą rozwoju narodu i gwarancją jego zdrowej egzystencji.

Przypominam sobie, jak różni ludzie od Tuska i Komorowskiego usprawiedliwiali stan naszego państwa korupcyjnymi przypadkami na Zachodzie. Taki prezydent Republiki Federalnej Niemiec Christian Wulff został przyłapany na korupcji, bo jego znajomy biznesmen wziął dla niego kredyt na własne nazwisko, żeby Wulff mógł sobie kupić dom. I co? Ano to, że już po Wulffie. Musiał ustąpić z zaszczytnego stanowiska i zadowolić się prezydencką emeryturą, choć ma dopiero 53 lata. I jest nikim, a był głową najbogatszego państwa w Europie. A w Polsce? W Polsce nie tylko Donald Tusk nie ustąpił ze stanowiska premiera, nie ustąpili i nie ustąpią jego ludzie z Gdańska i okolicy. Będą bronić swoich stanowisk jak niepodległości III RP, bez względu na konsekwencje.

Polska nierządem stoi

Na Zachodzie zaczynają dostrzegać anomalie w zarządzaniu folwarkiem, jakim stała się Polska w ciągu ostatnich pięciu lat. Zauważył to nawet sprzyjający dotąd naszej postkomunie lewicowy i, dodajmy, prestiżowy...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: