Polska Świątynia Opatrzności

Konstytucja 3 maja jako fenomen historyczno-polityczny, poza wpływem na bieżący tok wydarzeń, wpisała się także w historię duchową narodu polskiego. Nie na darmo przypominano ją we wszystkich istotnych momentach: i tych trudnych, i tych wzniosłych czy celebracyjnych. 

Mamy 3 Maja zawsze przed oczami jako przykład organizacyjnego, intelektualnego, prawnego i państwowotwórczego aktu naprawczego w najtrudniejszych dziejowo chwilach, na granicy upadku. Niektórzy biorą ją w ogień krytyki, przypisując jej wręcz, jeśli nawet nie zamierzoną, to jednak sprawczą siłę politycznie destrukcyjną, która przyśpieszyła rozbiory. Jednak w ten zjadliwie krytyczny sposób widziała ją też Targowica, już od samego początku uznając, że odbiera polskie wolności, i odwołując się pod skrzydła opiekuńcze carycy Katarzyny. Ale to zdrada, a nie próba naprawy była zawsze i jest dotąd jadem, który zatruwa Rzeczpospolitą, szczególnie dotkliwie, gdy nadchodzą lata próby.

Konstytucja 3 maja wpisała się w naszą historię duchową: przypominano ją w trakcie manifestacji patriotycznych, wielbiono dziełami sztuki, pieśniami czy nalepkami okiennymi, które w dniu święta ludzie wywieszali w oknach. Hasło „Niech się święci 3 Maja”, znak orła białego, polskie barwy – wszystko to dawało moc duchową i budowało most międzypokoleniowy. Wystarczy wspomnieć, co się działo za komuny. Każdy wiedział, że ten, kto idzie w pochodzie pierwszomajowym, „skleja się” z władzą komunistyczną, a ten, kto święci 3 Maja, znaczy że Polak i wie, co naprawdę polskie. ZOMO przecież nie tłukło ludzi idących w manifestacji pierwszomajowej, tylko tych, którzy 3 maja wznosili „wrogie władzy okrzyki”. 

Co ważne więc w historii 3 Maja, to postrzeganie Konstytucji przez kolejne pokolenia. Że tak będzie, stało się jasne i dla samych twórców Ustawy Rządowej z 1791 roku. 

Już dwa dni po jej ustanowieniu (5 maja 1791 roku) sejm podjął uchwałę o zbudowaniu Świątyni Opatrzności. W...
[pozostało do przeczytania 46% tekstu]
Dostęp do artykułów: