Moje rodowe srebra

Pośrednio, ale przez sprawę katastrofy smoleńskiej, zostałem wyrzucony z Polskiego Radia i ostatecznie straciłem szansę na przywrócenie zdjętego nagle 9 kwietnia 2010 r. programu w TVP. Wielu późniejszych dysydentów z PiS zwalczało nas w czasie, kiedy byli w tej partii, właśnie za Smoleńsk. Co wyrabia z nami PO, to widać bez specjalnych opisów (przypomnę rewizje, dziesiątki śledztw, bojkot reklamodawców itd.). Czasem zaglądam do listów z banku informujących o debecie na moim koncie, patrzę na ponaglenia zapłaty rachunków i kredytów i zastanawiam się, czy było warto? Muszę się przyznać, że warto. Ja się rzeczywiście dorobiłem. Nieznani mi ludzie podchodzą do mnie na ulicy i dziękują za „Gazetę Polską” i za wszystko, co robimy – to niemal codzienna scena. Pewien sprzedawca biżuterii zatrzymuje mnie i zaprasza na kawę. Pani Monika w winiarni w Juracie nie chciała przyjąć ode mnie zapłaty za wino. Setki ludzi ślą mi na każde święta życzenia. Tysiące chce się spotkać i porozmawiać. To jest
     
55%
pozostało do przeczytania: 45%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze