Nie pozwólmy na nową terapię szokową

Gospodarka i ochrona zdrowia są jak dwa skrzydła, które znów pozwolą Polsce na rozwój. Najważniejszy jest dobrostan społeczeństwa, którego niemała część w ostatnich latach zobaczyła, że lepsze życie jest też dla zwykłych ludzi.

W ostatnim czasie coraz głośniej słychać o pomysłach dotyczących dewastacji polityki społecznej w Polsce. Business Centre Club chce choćby likwidacji programu Rodzina 500 Plus i rezygnacji z trzynastej i czternastej emerytury. Inni mówią o zniesieniu praw pracowniczych na czas pandemii, co w polskich warunkach doprowadziłoby nie tylko do znacznej pauperyzacji i tak mniej zamożnych na ogół pracowników najemnych, ale na długo zablokowałoby życiowe szanse mnóstwa polskich rodzin i spowodowało znaczne obniżenie nigdy przecież nie za wysokich standardów zatrudnienia na rodzimym rynku pracy. Widmo nowej terapii szokowej aż nadto prześwituje z koncepcji, które opierają się na – bardzo zresztą krótkowzrocznym – szukaniu wyjścia z obecnej sytuacji jedynie w ultraliberalnej ekonomii.

Manifest Boniego
Mniej nagłośniony, ale równie niebezpieczny w niektórych pomysłach jest niedawny Manifest COVID-19, podpisany między innymi przez Michała Boniego, polityka przez lata związanego z Unią Wolności, a później Platformą Obywatelską, ministra administracji i cyfryzacji w rządzie Donalda Tuska. To manifest biowładzy, który za wszelką cenę dąży do otwarcia gospodarki przy równoczesnym zamknięciu w domach niemałej części społeczeństwa. Jego autorzy chcą trwałej izolacji społecznej „seniorów powyżej 65. roku życia, osób z przewlekłymi chorobami płuc przede wszystkim jednostki produktywne i zdrowe. Ktoś powie, że chodzi jedynie o dobro osób chorych. Jednak kolejny punkt Manifestu wskazuje, że jego logika opiera się na daleko idących restrykcjach i coraz szerszym wykluczeniu z życia publicznego i zawodowego „nowych podejrzanych” czasów pandemii. Eksperci chcą choćby 14-dniowej kwarantanny dla „wszystkich...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: