Wielka ucieczka

Chyba sam los wpisał potrzebę ucieczki w życiorys Michała Krupy. Zaczęło się od dania nogi ze szkoły, w której został zamknięty po lekcjach, potem zwiał już na finiszu nowicjatu u jezuitów, wreszcie po kampanii 1939 roku postanowił przekroczyć granicę wschodnią w poszukiwaniu rodziny, która znalazła się pod okupacją sowiecką. 

Efekt – aresztowanie, śledztwo na Łubiance, wyrok za szpiegostwo, łagier nad Peczorą. Jednakże pozostało mu to szczęście, że nigdy nie stracił wiary w Boga. Z wielką łatwością uczył się języków, w wojsku polskim skończył kurs elektrotechniczny. To dało mu szansę, jakiej nie mieli inni. Został więźniem wolnościowym, wykorzystywanym do naprawiania linii telegraficznych, dysponował koniem i sprzętem. To była szansa, którą bohater opowieści „Płytkie groby na Syberii” zdecydował się wykorzystać. W trakcie ucieczki odbywanej konno, koleją i pieszo omal nie zginął z rąk funkcjonariuszy, ale uratowany przez rodzinę kolejarską, mógł odbywać dalszą podróż w mundurze ich zmarłego syna. Mimo opresyjnego reżimu, denuncjacji i inwigilacji co rusz spotykał się z ludzką życzliwością – a to przypadkowego konduktora, a to przemytników muzułmanów w Taszkiencie czy uzbeckiego górala. Na ostatnim etapie przy przekraczaniu granicy sprzymierzeńcem okazała się gwałtowna burza, a życzliwość Afgańczyków dokonała reszty. Walorem relacji Michała Krupy odbiegającej od podobnych, mocno koloryzowanych opowieści jest autentyzm, a sceny pędzonych przez śniegi łagierników, samotnej walki z wilkami, przygód w bydlęcych wagonach czy karkołomnej wspinaczki górskimi bezdrożami po prostu się widzi. Nagrodą za heroizm tej drogi do wolności było 70 spokojnych, dostatnich lat spędzonych na emigracji w Wielkiej Brytanii.

Michał Krupa
„Płytkie groby na Syberii”
REBIS, Poznań 2020
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: