Niespotykanie zakręcony człowiek

Jimmy McGill (Bob Odenkirk), prawnik o duszy szachraja i przechery, przechodzi kolejną życiową metamorfozę. Coraz mocniej utożsamia się z postacią, którą sam wykreował dla potrzeb wykonywanego zawodu – Saulem Goodmanem.

Pytanie, czy Saul Dobry Człowiek (bo tak tłumaczy się to nazwisko) jest dobrą czy złą osobą, pozostaje otwarte. W piątym sezonie naprawdę kapitalnego serialu widzimy go jako niestrudzonego obrońcę zwykłych ludzi i cynicznego prawnika narkotykowego kartelu. Człowieka z sercem na dłoni, który krok po kroku uwikłał się we współpracę ze światem przestępczym. I takim zaakceptowała go jego życiowa partnerka, Kim Wexler (Rhea Seehorn).
Oglądałem nowe odcinki „Zadzwoń do Saula” w tym samym czasie co drugi sezon „Kidding”. W tym drugim serialu znakomitą rolę główną gra Jim Carrey. Myślę, że to produkcje, które w najbardziej wyczerpujący sposób – jak na możliwości popkultury – opowiadają o współczesnych Stanach Zjednoczonych. Ukazują ludzi, którzy w coraz większym stopniu stają się zakładnikami swojego życia zawodowego i wykreowanego dla ich potrzeb wizerunku. A przy tym są tak niesamowicie słabi w swoim człowieczeństwie. Mogą mieć pieniądze, niezłą pozycję społeczną, mogą czuć się spełnieni – a jednak jest w nich jakaś nieujarzmiona ciemność.
A przy okazji: czy Państwu także dziwnie ogląda się dziś filmy, na których tłumy ludzi przebywają ze sobą bez maseczek na twarzy?

„Zadzwoń do Saula”
twórcy: Vince Gilligan, Peter Gould, USA 2020, Netflix
Ocena
5/6
[pozostało do przeczytania -3% tekstu]
Dostęp do artykułów: