Tylko w czasie wojny państwo nie jest w stanie zadbać o swoich poległych

Dodano: 12/02/2011 - Nr 1 z 5 stycznia 2011

Pamięta Pan przygotowania do wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu? To, jak doszło do rozdzielenia wizyty prezydenta i premiera? Nie brałem bezpośrednio udziału w przygotowaniach do wylotu do Katynia, natomiast byłem świadkiem niektórych wydarzeń. Rozmawialiśmy z szefem, ministrem Stasiakiem, prawie codziennie i wiem, że był dość zirytowany tą sytuacją. Władkowi bardzo zależało na tym, żeby to była jedna wspólna wizyta. Powtórzę to, co on mówił często, że państwo polskie jest jedno, administracja jest jedna, i zwłaszcza w tej sprawie powinna działać razem.A nie działała. Jak się zachowywała strona rządowa? W trakcie przygotowań do oficjalnych obchodów, w których zwykle uczestniczyli prezydenci, wpłynęło zaproszenie od strony rosyjskiej dla premiera Donalda Tuska. Trudno odmawiać prawa Rosjanom do takiego postępowania, pytanie tylko, czy polska strona zareagowała właściwie? Wywiązała się publiczna dyskusja. Nie po raz pierwszy zresztą
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze