Jaśniepanowie wracają do Polski. Z koronawakacji bez obiadu

Tylko w ciągu 11 dni dzięki akcji „LOT do domu” do kraju mogło wrócić 36 tys. Polaków, którzy po zamknięciu granic i wstrzymaniu regularnych lotów nie mieli innej możliwości powrotu. Mimo tej bezprecedensowej operacji PLL LOT i rządu znaleźli się tacy, którzy potraktowali ją jako pretekst do ataku na władzę oraz przewoźnika. Bezmyślnym „podróżnikom”, którzy na wakacje wybrali się podczas epidemii koronawirusa, nie pasowały między innymi... daty lotów i catering na pokładzie samolotów.
 
Meksyk, Kuba, Filipiny, Wietnam, Singapur, USA, Malediwy, Sri Lanka – to tylko niektóre państwa, skąd PLL LOT odbierał Polaków i przywoził rejsami czarterowymi do kraju. Przez 11 dni (do 26 marca) takich lotów odbyło się 266, a pasażerów, którzy z nich skorzystali, było ponad 36 tysięcy. Do operacji „LOT do domu” dołączyły także PKP Intercity oraz przewoźnik autokarowy Polonus, rozwożące pasażerów samolotów z warszawskiego lotniska do domów bez dodatkowych kosztów.
Dzięki akcji do Polski wróciła m.in. przebywająca w USA piosenkarka Edyta Górniak. „Dawno nie cieszyłam się tak na powrót do Polski. Chciałam i musiałam być bliżej mojego dziecka i bliżej mojego kraju. Nie było to proste, ale się udało. Dziękuję Polskim Liniom Lotniczym LOT i całej Załodze za bezpieczny powrót do domu” – napisała wokalistka na Instagramie.
Akcję pochwalił też koszykarz Marcin Gortat, który opublikował nawet zdjęcie z samolotu z komentarzem: „Mega fajnie, że (LOT) pomaga w bezpiecznym powrocie naszych obywateli do ojczyzny. Dobra robota”.
Na lot wystarczyło zapisać się przez internet, płacąc za bilet zryczałtowaną stawkę – niewygórowaną jak na rejs organizowany w ostatniej chwili, w dodatku wymagający wysłania w jedną stronę pustego samolotu. Wszystkie te ułatwienia nie zadowoliły jednak pewnych malkontentów, którzy wyjechali na wakacje mimo szalejącej epidemii koronawirusa, a potem nie mieli jak wrócić.
 
Bohater portalu Lisa...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: