Pytania bez odpowiedzi

Felieton [Widziane ze śmietnika historii]

Codziennie słyszymy, ile osób w jakim kraju zmarło, a wcześniej lub po śmierci wykryto u nich koronawirusa. Nie możemy jednak usłyszeć, ile było we Włoszech zgonów spowodowanych COVID-19. Zgodnie z tą włoską pragmatyką, gdybym był zarażony koronawirusem, nieważne czy bezobjawowo jak 80 proc., czy z objawami jak 20 proc. chorych i tramwaj albo metro ucięłoby mi głowę, to w statystykach wystąpiłbym jako ofiara pandemii. Oczywiście pandemii według definicji zmienionej przez WHO. I drugie pytanie, na które odpowiedź jest chyba najbardziej strzeżoną tajemnicą: ile osób umiera z innych przyczyn niż koronawirus albo umiera i nie jest nim zakażone? Dopóki nie porównamy śmiertelności powiedzmy z marca tego roku z tym samym okresem roku ubiegłego, kiedy na grypę były chore miliony, a nie tysiąc osób, i zmarło nie 10–15, tylko 10 razy tyle, nie będziemy mogli ocenić sytuacji. Najbardziej dotknięta nieszczęściem Lombardia liczy około 10 mln mieszkańców. Śmiertelność we Włoszech
     
62%
pozostało do przeczytania: 38%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze