Jaśkowiak i Czarzasty, czyli amok komsomolców w czasach zarazy. Brednie dawnych aparatczyków organizacji młodzieżowych

Dodano: 24/03/2020

KRAJ [Kościół, ZMW, ZSP]

W czasach, gdy Jacek Jaśkowiak pokątnie handlował walutą jako przewodnik wycieczek do NRD, organizowanych przez agencję Związku Młodzieży Wiejskiej, a Włodzimierz Czarzasty, wiceprzewodniczący Zrzeszenia Studentów Polskich, nadzorował kulturę w ramach biura Alma-Art, walka z wpływem reakcyjnego kleru na młodzież należała do zadań tych organizacji. W tym samym czasie z niepokornymi księżmi rozprawiała się wzorem Grzegorza Piotrowskiego bezpieka. Gdy w czasie epidemii koronawirusa Jaśkowiak zakpił z pobożności zmarłej kobiety i kłamliwie oskarżał jej zrozpaczonego męża, szafarza komunii świętej, a Czarzasty żartował z ciemnoty kleru, tamto wróciło. Bolszewickie zbydlęcenie niepotrafiące uszanować nawet majestatu śmierci, nie odeszło w niebyt, lecz w chwilach tragedii pokazało swą paskudną gębę, znaną z sowieckiej antyreligijnej propagandy. Kto, jak niżej podpisany, był uczniem w czasach, gdy ze ścian w szkołach zrywano krzyże, gdy ZOMO tłukło tak samo manifestacje
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze