Zaraza demaskuje opozycję

Epidemia koronawirusa pokazuje w błyskawicznym tempie słabości państwa, weryfikuje z dnia na dzień postkomunistyczne, liberalne hasła i rozwiązania. 

Mnóstwo rzeczy widać czarno na białym – okazuje się, że umowy zlecenie i inne śmieciówki są dramatycznie złym rozwiązaniem dla pracowników w chwili kryzysu, że likwidacja strategicznych dla bezpieczeństwa państwa zasobów, jak własny przemysł farmaceutyczny czy laboratoria diagnostyczne przy szpitalach i klinikach, może kosztować zdrowie obywateli, że bez mocnej pozycji mediów publicznych, które wywiązują się z obowiązku informowania, łatwo byłoby zasiać panikę i wywołać złe emocje. I że bez silnego i dobrze zorganizowanego państwa i szanującego go społeczeństwa w takich chwilach jesteśmy bezradni. Mądrze działający rząd jest też, jak widzimy, na wagę zdrowia nas wszystkich – świetnie czują to tysiące Polaków, którzy wracają teraz do domów za sprawą zaproponowanej przez premiera akcji „Lot do domu”.

Ale epidemia weryfikuje też klasę polityczną. Brak merytorycznego przygotowania, zdolności do kreowania polityki w momencie kryzysu, brak odpowiedzialności i ignorancja – wszystko to widać jak na dłoni. A przede wszystkim oczywisty staje się fakt, że bez nienawiści ani rusz. Sztab Małgorzaty Kidawy-Błońskiej został niemal obezwładniony, gdy okazało się, że nie może prowadzić swej kampanii przeciw rządowi i PiS, tradycyjnie opartej na szczuciu. W obliczu epidemii i dobrze ocenianych przez Polaków działań rządu byłoby to samobójcze. I znów okazało się, że politycy PO nie są zdolni do niczego innego, nie mają żadnych innych pomysłów. Bo cóż szkodzi pani Kidawie-Błońskiej prowadzić kampanię, prezentować pomysły, których realizacja mogłaby być wsparciem dla Polaków w tym trudnym czasie? Przecież z jej środowiska płyną takie inicjatywy – od zeszłego tygodnia wicemarszałek senatu z Lewicy Gabriela Morawska-Stanecka szyje wraz ze współpracownikami maseczki. „Mamy agrowłókninę, troczki, gumki...
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: