Koronawirus. Niczego o nim nie ma w konstytucji

Politycznie epidemia COVID-19 przyszła w jednym z gorszych możliwych momentów: w czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi, ogłoszonymi na 10 maja 2020 roku.
 
Stan epidemii w Polsce zmienia większość reguł społeczno-gospodarczych. Trudno wątpić, że ominie to politykę i dla każdej partii jest to problem. Koronawirus zmieni wszystko w skali globalnej i w skali poszczególnych krajów. W państwach demokratycznych to szczególne wyzwanie. Rządzące Polską Prawo i Sprawiedliwość w nadchodzącym czasie będzie oceniane już nie przez pryzmat hejtu płynącego z liberalnych mediów i fake newsów platformerskich trolli, ale na podstawie tego, jak poradzi sobie z rządzeniem krajem w sytuacji kryzysowej, bezprecedensowej w ciągu ostatnich 30 lat. I to nie tylko na poziomie wyzwań instytucjonalnych.
 
Nowy, nieprzewidywalny świat
Marcin Świetlicki pisał: „Niczego o nas nie ma w Konstytucji”. O koronawirusie i globalnych pandemiach paraliżujących poszczególne państwa również nie ma tam żadnej wzmianki. Są jednak prawnoadministracyjne narzędzia, które pozwalają kontrolować sytuację przez państwo. Być może ich zapisy i reguły stosowania będą wymagały dopracowania w kolejnych dekadach – to konieczne, bo liberalny „koniec historii” mamy ewidentnie za sobą. Jako państwo i społeczeństwo musimy więc rozważyć nowe możliwe scenariusze, związane z globalnymi zagrożeniami, rodzącymi się na styku świata natury i cywilizacji. Zamiast nowego, wspaniałego świata rodzi się ten nowy, ale zdecydowanie nieprzewidywalny.
W piątek wieczorem premier Mateusz Morawiecki ogłosił stan epidemii na terenie całego kraju. Decyzja nie wzbudziła większego zaskoczenia ani wśród komentatorów życia publicznego, ani wśród społeczeństwa. Ogół Polaków przyjął tę decyzję jako oczywistą w obecnych realiach. Narodowa kwarantanna jest trudnym doświadczeniem, ale większość z nas zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i konieczności obywatelskiej...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: