Niemartwa trucizna. Wokół wirusów

Do tej pory w historii medycyny szczegółowo opisano 5 tys. wirusów. Wielu naukowców podkreśla jednak, że nadal są one jednym z najbardziej nieodkrytych rezerwuarów różnorodności genetycznej na Ziemi. Jak wszystko w tym skomplikowanym świecie – mają swoją funkcję.

Każdy lekarz powie, że podstawą skutecznej terapii jest właściwa diagnoza. Patrząc na historię, można dojść do wniosku, że nie do końca to się sprawdza w wypadku wirusów. Za jednego z ojców założycieli wirusologii uważa się Louisa Pasteura, który jako pierwszy na świecie wynalazł szczepionkę na wściekliznę, jedynie domyślając się, że istnieje jakiś patogen, który jest niewidoczny gołym okiem. Jednak nie umiał go opisać, a tym bardziej scharakteryzować. Pod koniec XIX wieku dokonał tego dopiero Rosjanin Dmitri Iwanowski (który był m.in. profesorem na Uniwersytecie Warszawskim). Uczynił to, wykorzystując specjalne filtry antygrzybiczne i antybakteryjne do badania cząsteczek, które są obecnie znane jako wirus TMV występujący w uprawach tytoniu. Od 1892 roku znamy już pojęcie „wirus”.

Charakterystyka postaci
Trudno odpowiedzieć na pytanie, czym są wirusy używając prostych słów. Jest to byt na pograniczu życia i śmierci, przyrody ożywionej i nieożywionej. Wirusy nie posiadają struktury komórkowej i nie mają własnego metabolizmu. Mają jednak DNA lub RNA i zdolność namnażania się w komórkach gospodarza, a tempo tego bywa bardzo szybkie. Na przykład nowe pokolenie koronawirusów – których tak się boimy – pojawia się w komórkach co 11 sekund. I tak jak w wypadku ludzi – każde pokolenie wirusów różni się czymś od poprzedniego. Stąd też mutacje, bo czasem w kodach pojawiają się błędy. Najprostsze wirusy zbudowane są z kwasu nukleinowego stanowiącego ich genom oraz z otaczającego go płaszcza białkowego, zwanego kapsydem. Te posiadają niekiedy białkowo-lipidową osłonkę, która powstaje z błony komórkowej gospodarza. Tworzy się ona m.in. w wirusach grypy, ale...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: