Europarlament w cieniu wirusa

Felieton [Widziane z Brukseli]

Zdaje się, że jest kilku gości, którzy bardzo żałują, że to nie oni byli pacjentem zero w Polsce, gdy chodzi o koronawirusa... Najwięcej importujemy z Niemiec, ale ten import wirusa dokonany z RFN przez kogoś z Lubuskiego był fatalny. Polska opierała się długo. Przed nami wypadki zarażenia koronawirusem zanotowano w przeszło 20 krajach UE, ale przyszła kryska na Matyska. Oczywiście bój trwa. Chodzi o to, żeby nosicieli tegoż wirusa nie było, jak w Italii, na pęczki. Jako historykowi przypomina mi się mapa Europy z XIV wieku, obrazująca zasięg epidemii dżumy na Starym Kontynencie. Wielka zielona plama oznaczająca, że dżumy tam nie było, to całe terytorium Królestwa Polski. Wolny od wirusa był też kawałek Czech, wschodnich Niemiec i kawałek Królestwa Hiszpanii. Można to tłumaczyć opieką Matki Boskiej, można faktem, że nasze ówczesne państwo było mniej zurbanizowane niż kraje Zachodu – stąd powodów do pandemii było mniej. Ale jednak fakt, że udało się jej uniknąć,
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze