Festiwal cynizmu

Postkomuna postanowiła pograć w tej kampanii zdrowiem Polaków. Robi to w swoim stylu – kłamiąc i szczując, wykorzystując chorych na raka i zagrożenie epidemią koronawirusa.

Ale próba zbudowania z ochrony zdrowia głównej osi sporu politycznego jest dla postkomuny zabójcza. Wystarczy przypomnieć fakty. W 2015 roku wydatki na ochronę zdrowia wynosiły 77 mld zł – to były decyzje rządu PO-PSL. Gdy do władzy doszło PiS, wydatki na służbę zdrowia od razu zaczęły rosnąć. W 2019 roku wyniosły 104 mld zł. W 2020 roku nakłady te mają stanowić ponad 5 proc. PKB, a do końca obecnej kadencji sejmu na finansowanie służby zdrowia ma być przeznaczane co najmniej 6 proc. PKB, czyli 160 mld zł. Jak było z nakładami na onkologię? PO-PSL w 2015 roku wydało 7,1 mld zł. W zeszłym roku było to ponad 10 mld zł, w tym roku ma być 11 mld zł. 
Ponad to z inicjatywy prezydenta Andrzeja Dudy została przyjęta przez rząd Narodowa Strategia Onkologiczna i już od roku obowiązuje w tej sprawie ustawa. To program, który ma na celu zwiększenie wykrywalności nowotworów na ich wczesnym etapie i obniżenie umieralności z powodu chorób onkologicznych. Na jego realizację przeznaczono w najbliższych latach: 250 mln zł w 2020 roku, po 450 mln zł rocznie w latach 2021–2023 oraz 500 mln zł rocznie w latach 2024–2030. Takiego programu i takich dodatkowych pieniędzy na ten cel nie było, gdy rządziła koalicja PO-PSL. Warto też przypomnieć, że jeśli chodzi o niektóre usługi medyczne, to polityka Prawa i Sprawiedliwości spowodowała wyraźnie dobrą zmianę. Kolejka do leczenia zaćmy skróciła się o 250 tys. pacjentów w porównaniu ze stanem z 2014 roku. Skrócono czas oczekiwania na operacje endoprotezy stawu. Dziś można to załatwić w ciągu miesiąca. W 2012 roku na rezonans magnetyczny czekało 100 tysięcy osób, w 2015 niemal 250 tysięcy. Obecnie to badanie realizowane jest bez limitów. Dziś także kobiety chore na raka piersi mogą korzystać z dziewięciu nowych terapii, w 2014 roku były...
[pozostało do przeczytania 49% tekstu]
Dostęp do artykułów: