Wałęsa jest sterowaną kukłą od Grudnia’70

Wałęsa był zawsze „podsterowywany”, czyli używany jak kukła przez tych, którzy mieli możliwość wpływania na to, co on mówi. Dowiadujemy się z tych nagrań, jak działały w III RP media – ktoś steruje tym, co się ukaże „we wszystkich gazetach, na pierwszej stronie”. Nie wydaje się, żeby ten mechanizm był przeszłością. Ostatnio widzieliśmy wspólnie Lecha Wałęsę i Małgorzatę Kidawę-Błońską. Były prezydent i nowa kandydatka do tej samej roli. Czyż to nie piękne zdjęcie? – mówi Andrzej Gwiazda, legendarny lider Solidarności i WZZ. Rozmawia Piotr Lisiewicz.

Z nagrania rozmowy Jana Kulczyka z Leszkiem Millerem dowiadujemy się, po co Andrzej Wajda zrobił film o Lechu Wałęsie. Chodziło o to, by za pomocą aktora, co „gra Wałęsę pięć razy lepiej niż Wałęsa”, odbudować legendę Wałęsy. Po to, żeby opowiadał on, iż Jarosław Kaczyński to nieszczęście dla Polski. A potem, jak mówi Kulczyk, „trzeba go podsterować, żeby to, co on powie, szło codziennie we wszystkich gazetach, na pierwszej stronie”.
Jedyny sensowny komentarz co do samego Wałęsy jest taki, że on był zawsze „podsterowywany”, czyli używany jak kukła przez tych, którzy mieli możliwość wpływania na to, co on mówi. Dowiadujemy się przy tej okazji, jak działały w III RP media – ktoś steruje tym, co się ukaże „we wszystkich gazetach, na pierwszej stronie”. Jest jakiś decydent, być może jest to właśnie sam Jan Kulczyk albo ktoś, kto stoi za nim – tego nie wiemy. Gdy patrzymy na obecne wydarzenia polityczne, nie wydaje się, żeby ten mechanizm sterowania mediami był przeszłością. To się dalej dzieje na naszych oczach. Tyle że nie dotyczy to już wszystkich mediów.

„Jedna rzecz nie jest prawdziwa. Lechu, niestety, nie skakał przez żaden płot (…). On mówi, że przeszedł boczną bramą, a mi nieżyjący już komandor Marynarki Wojennej mówił, że tak naprawdę to go przywieźli” – mówi Leszek Miller do Jana Kulczyka. Słowa Anny Walentynowicz, z powodu których wylewano na...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: