Drapieżnik dzielący ludzi. Klimat i białe niedźwiedzie

27 lutego przypada Międzynarodowy Dzień Niedźwiedzia Polarnego. Żyjące na wolności drapieżniki reagują na to święto tylko ziewnięciem, ale dla ruchu ekologicznego co roku ten dzień staje się okazją do straszenia ludzkości zmianami klimatycznymi i chudymi misiami. Tymczasem warto poznać kilka faktów. 

W 2017 roku „National Geographic” opublikował jeden z najsłynniejszych viralowych filmików w historii. Krótki materiał obrazował wychudzonego białego niedźwiedzia poruszającego się po apokaliptycznej, pozbawionej śniegu scenerii. Robiący ogromne wrażenie filmik obejrzało na świecie ponad 2,5 mld osób. Większość z nich była wstrząśnięta obrazem, tym bardziej że „NG”, dodając napisy, jasno stwierdził: „Tak wyglądają konsekwencje zmian klimatu…”. 

Kto nie chce znać całej historii
Narracja została nadana. Niedźwiedź cierpi, bo ty, Europejczyku, masz prąd z elektrowni węglowej, jeździsz samochodem zamiast rowerem i pijesz przez słomkę. Tymczasem fakty przeczyły tej narracji. Tego roku utrata lodu nie była tak szybka, aby pogorszyła kondycję niedźwiedzia. Inne zwierzęta w okolicy nie głodowały. Stało się też oczywiste, że ekipa filmująca obserwowała konającego niedźwiedzia przez kilka dni i celowo żerowała na jego cierpieniu, zamiast zareagować i wezwać specjalistów. 
Podobnych fejków z niedźwiedziami było zresztą w przeszłości kilka. W 2013 roku jednym z nich posłużył się Greenpeace Polska, który pokazał zdjęcie wychudłego padłego niedźwiedzia. Tyle że w czasie, gdy zdjęcie było robione, lód w okolicy jeszcze był, a zwierzę mogło się zajmować polowaniem. 
W obu przypadkach przyczyny złego stanu zwierząt były inne niż zmiany klimatu. Przyznała to zresztą na łamach „National Geographic” autorka materiału Cristina Mittermeier. Jak się okazało, szukała po prostu symbolicznego zdjęcia. „Nie mogę powiedzieć, że ten niedźwiedź głodował z powodu zmian klimatu. Być może popełniliśmy błąd, nie opowiadając...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: