Jak syn wychowawcy ZOMO i ORMO walczy z autorytaryzmem PiS. Maciej Gdula porzucił wolnościowy wizerunek – broni Jaruzelskiego i Putina

Dodano: 11/02/2020 - Nr 7 z 12 lutego 2020

KRAJ [Andrzej Gdula, Maciej Gdula, Rosja]

Gdy 15 listopada 1985 roku na rozkaz Czesława Kiszczaka milicja aresztowała w ramach akcji „Hiacynt” tysiące homoseksualistów, jego zastępcą w MSW był Andrzej Gdula. Stał na czele Służby Polityczno-Wychowawczej, wychowującej ZOMO i ORMO. W grudniu 1988 roku na zebraniu PZPR w Ursusie Gdula-senior ostrzegał, że z kontrrewolucją, czyli działaczami KOR, władza do stołu nie usiądzie. To on przy Okrągłym Stole postawił ultimatum, że prezydentem musi zostać Jaruzelski. Jego syn Maciej Gdula pisał w „Krytyce Politycznej”, wymyślił nazwę partii Wiosna i napisał książkę o wyborcach PiS „Nowy autorytaryzm”. Po tym, gdy cztery miesiące temu został posłem, Gdula porzucił swój wolnościowy wizerunek – publicznie broni Wojciecha Jaruzelskiego i Władimira Putina. Historia rodziny Gdulów zatoczyła koło. „Słuchaj Jędruś, to wszystko się źle skończy, jak nie poszukamy jakichś rozwiązań… Patrz na te latarnie. Skończymy na nich” – tak wiosną roku 1988 zwrócił się do Andrzeja Gduli
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze