Ekipa Grodzkiego. Nerwowo na zapleczu Senatu

Niedoszli posłowie na dyrektorskich stołkach. Hejt w wykonaniu ludzi odpowiedzialnych za politykę informacyjną. Niepokój wśród urzędników – tak obecnie wygląda Kancelaria Senatu. Zamieszanie potęguje oczywiście afera wywołana relacjami byłych pacjentów marszałka Tomasza Grodzkiego o tym, jak wręczali mu pieniądze.

Scenka z zeszłego tygodnia w Senacie. Najpierw głosowanie, którego nie zdołała wygrać opozycja. Później politycy PiS zorganizowali konferencję prasową, ale w ostatniej chwili musieli zaprosić dziennikarzy w inne miejsce. „To niemiła niespodzianka, że ta konferencja została zorganizowana obok ubikacji, a nie w miejscu, gdzie są flagi, gdzie jest godło senackie” – tłumaczył wicemarszałek Stanisław Karczewski. Skąd problem? Według senatorów PiS to „złośliwa decyzja” urzędników Kancelarii Senatu.
Pozornie błahy incydent, ale doskonale pokazujący atmosferę obecnie panującą w Senacie. – Z izby refleksji niewiele zostało – twierdzi jeden z rozmówców „Gazety Polskiej”.

CIS przejęty przez polityków
Gdy Koalicja Obywatelska ogłosiła, że jej kandydatem na marszałka Senatu będzie prof. Tomasz Grodzki, reporter „Gazety Polskiej” usłyszał od urzędnika ze Szczecina (w przeszłości nadzorującego pracę tamtejszych szpitali), że wkrótce w izbie wyższej należy się spodziewać kontrowersji związanych z organizacją pracy. To była prorocza opinia. Od zaprzysiężenia marszałka Senatu minęły zaledwie dwa miesiące... Wystarczyło! Już pierwsze nominacje mocno zaskoczyły. Zwłaszcza kierownictwa Centrum Informacyjnego Senatu. Szefem został Grzegorz Furgo, były poseł Nowoczesnej i Platformy, przegrany w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego i Sejmu. Ten sam, który w październiku 2018 roku wywołał skandal, publikując grafikę wzorowaną na nazistowskim plakacie.
Wśród zastępców Furgo znalazł się niedawny rzecznik PSL (także odesłany z kwitkiem w wyborach parlamentarnych) Jakub Stefaniak. Człowiek...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: