Ostatnia nadzieja „totalnych”

Bruksela już w żaden sposób nie ukrywa swoich podwójnych standardów. Wystarczy włączyć każde zagraniczne medium (a wyłączyć TVN czy wyrzucić „GW”), by zobaczyć, że na tle napięć społecznych i wydarzeń politycznych w UE Polska jest wyjątkowo spokojnym państwem. 

Więcej, Polska jest krajem, w którym służby porządkowe i władza w najmniejszym nawet stopniu nie zbliżyły się do brutalności cechującej państwa starej Unii. Krajem, w którym w związku z tym wolności obywatelskie są dużo mniej zagrożone. Jednocześnie to Warszawa wciąż okazuje się dla UE chłopcem do bicia, gdy przychodzi do kolejnych emfatycznych odezw o potrzebie obrony wolności etc... Skąd ta hipokryzja? Dlaczego Unia zachowuje się tak względem nas? Odpowiedź jest prosta. Bo może, bo jest to w jej interesie, w końcu – bo ma u nas Platformę Obywatelską. To PO i jej aktualna sytuacja jest podstawową różnicą między nami a państwami takimi jak Francja czy Hiszpania. W czym więc tkwi wyjątkowość PO?

Niby tak samo, ale...
Nie jest niczym niezwykłym, że w danym państwie Unii aktualna opozycja kontestuje działanie rządu i rozdziera szaty nad jego „zbrodniami” oraz łamaniem przez niego wszelkich zasad. W niektórych zresztą aspektach walka polityczna w państwach starej Unii jest równie brutalna i werbalnie „pociągnięta do granic”, jak u nas. Szczególnie ciekawy jest przykład tamtejszej lewicy. Na Zachodzie ma ona, tak samo jak nasza (z zasady zresztą kopiująca jeden do jednego wszystko zza Odry), „ciągoty” do budowania swojej pozycji na zasadzie dystynkcji wobec własnej historii i narodu. Jest tylko jedna fundamentalna różnica. Lewica zachodnia, gdy się „samobiczuje”, robi to z pozycji siły. Ta teoretyczna samokrytyka idealnie splata się ze swoistym „nacjonalizmem”. Świadczy bowiem o wyższości nad resztą narodów, tkwiących nadal w swoich grzechach, niezdolnych do prawdziwego spojrzenia na samych siebie, siedzących w okowach najróżniejszych zabobonów i w...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: