Dlaczego taki wyrok?! Oprawcy z pałkami

Patryk H. i Paweł S. skatowali mężczyznę, bo przypadkowo ochlapał jednego z nich błotem. Byli bardzo brutalni, śmiertelne ciosy pałkami zadawali na oczach przerażonych dzieci ofiary. Pomimo to sąd uznał, że to nie zabójstwo, i skazał bandziorów na łagodne kary. 

Bzite to malutka wieś z niespełna 500 mieszkańcami (leżąca koło Krasnegostawu na Lubelszczyźnie). Do niedawna mało kto słyszał o jej istnieniu, ale rok temu to właśnie tam rozegrały się dramatyczne sceny. Wydarzenia te odbiły się szerokich echem w całej Polsce. Wprawdzie sprawców zbrodni szybko złapano, uznano za winnych i skazano, ale... „Wyrok jest sprzeczny z elementarnym poczuciem sprawiedliwości” – stwierdził prokurator generalny Zbigniew Ziobro. I polecił zaskarżenie orzeczenia, bo w jego ocenie mamy do czynienia z zabójstwem. „Bardzo twardo trzeba reagować na tak okrutne przestępstwa” – dodał. 

Do tragicznych wydarzeń doszło w niedzielę 27 stycznia zeszłego roku. Ich początkiem był pozornie mało istotny incydent. 38-letni Henryk T. kierował autem, jadąc przez wioskę. W tym samym czasie 21-letni Patryk H. spacerował z przyjaciółką. Niestety, gdy samochód zrównał się z parą stojącą na poboczu, spod kół rozprysło się zalegające na jezdni pośniegowe błoto i ochlapało młodego mężczyznę. Nic dziwnego, że ten się zdenerwował – nagle miał na sobie brudne ubranie. Ale nie sposób zrozumieć tego, co zrobił później... 

Pożegnał dziewczynę i pojechał do starszego o dziesięć lat Pawła S. Pokrótce opowiedział koledze, co się stało, i wspólnie postanowili „dać nauczkę” kierowcy. Oczywiście wiedzieli, kim jest właściciel auta. Znali Henryka T. i jego adres, bo mieszkał w tej samej wsi. Trudno jednak uwierzyć, aby chcieli jedynie „porozmawiać”. Zabrali bowiem ze sobą drewniane pałki i trzonki do siekiery. Gdy dotarli na posesję, natychmiast doszło do awantury. Wymiana zdań była bardzo ostra. Intruzi nie poprzestali jednak na pyskówce. Zaczęli bić mężczyznę bez...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: