„Wataha”, czyli jak Polacy tworzą ciekawe seriale. Finał produkcji HBO

Kultura [Serial]

Trzeci sezon „Watahy” spiął klamrą dwie poprzednie serie i rozwiązał zagadkę wybuchu, od której rozpoczęła się opowieść o Straży Granicznej. Nie ma wątpliwości – finał produkcji był jednocześnie najlepszą jej częścią. Wiktor Rebrow stracił przyjaciół, zabito jego ukochaną ze Straży Granicznej, musiał cztery lata ukrywać się w lesie. Dlaczego? Kluczem do zrozumienia głównego wątku „Watahy” okazała się ostatnia seria. Polskim służbom udało się rozwiązać sprawę. „Wataha”, jak to rzadko bywa w polskich serialach, potrafiła zaskoczyć akcją. Odbiorca nie miał pojęcia, kto przeżyje w starciach między Strażą Graniczną a przemytnikami. W tle nieźle wpasowano postać „Wiśniaka”, czyli z pozoru gangstera współpracującego z mafią, a w rzeczywistości zakonspirowanego agenta polskich służb specjalnych. Finał „Watahy” miał swoje wady. Odnosiło się wrażenie – w przeciwieństwie do tułaczki Rebrowa w poprzednich częściach – iż po Bieszczadach można wręcz swobodnie biegać. Innym
     
47%
pozostało do przeczytania: 53%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze