Gdy biorą się za Kościół

Film „Dwóch Papieży” jest z wielu powodów filmem nieuczciwym. Czy to jedynie ignorancja twórców, czy celowa propaganda? Gdy w grę wchodzi ogromny budżet i wielkie nazwiska, trudno zakładać niewinne kłamstwa wynikające z niedoczytania książek. W tym wypadku o doktrynie Kościoła katolickiego.

Produkcja ma być próbą odpowiedzi na pytanie, czy współczesny świat potrzebuje Kościoła „postępowego” czy „tradycyjnego”. Takie postawienie sprawy nie może przynieść żadnych rozsądnych wniosków, za to daje co najwyżej okazję do nadużyć. Film to pseudointelektualna dyskusja ignorantów o tym, na ile „konserwatyzm” kościelny wpływa na odchodzenie wiernych od instytucji. Polecamy twórcom ćwiczenie – niech podyskutują o tym, na ile „postępowość” hierarchów może zniechęcać wiernych. Nie o „konserwatyzm” i „postępowość” tu chodzi. Tak powierzchowne potraktowanie sprawy bolączek Kościoła jest zamknięciem dyskusji w momencie jej rozpoczęcia. Wierni potrzebują Prawdy. A Prawda jest życiem Jezusa – i to życie ma się w nas objawić. Zmiany czasów i obyczajów mogą wpływać na potrzebę zmiany języka lub kanałów dotarcia. Ale nie mają nic wspólnego z naginaniem Prawdy do układów politycznych, tłumaczenia ideologii mniejszości seksualnych czy kryzysu rodziny. Twórcy „Dwóch Papieży” finalnie obrażają Kościół, a więc wszystkich wiernych, a co za tym idzie, sporą część swoich widzów. Może szefowie Netflixa są zbyt zajęci liczeniem srebrników, by to zrozumieć. Pozostaje im więc obśmiewanie Benedykta XVI i rzekome ujawnianie sekretów pontyfikatów. Tylko jakie to odkrycie, że papież może prać skarpetki i emocjonować się meczem piłkarskim? Film szybko przeminie. W odróżnieniu od słów Chrystusa, że to „Prawda da wam wolność”.

„Dwóch Papieży”
reż. Fernando Meirelles
ARGENTYNA, USA, WIELKA BRYTANIA, WŁOCHY 2019
OCENA 1/6
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: