Putin w psychiatryku, Tusk na śmietniku

Jako niepoprawny optymista zawsze patrzę w przyszłość bez lęku. Czasem staram się pomagać losowi, by mój optymizm był uzasadniony. Generalnie mam zwyczaj widzieć lepsze strony tego świata niż większość bliźnich.

Kiedy pięć lat temu pisałem, że PiS może mieć bezwzględną większość, nawet bardzo prawicowi publicyści uważali, że trochę mi odbiło. Byłem też jednym z niewielu, którzy wierzyli w zwycięstwo Andrzeja Dudy. Pamiętam, jak od 2013 roku głosiłem koniec resetu i powrót USA do Europy, a szczególnie w nasz region. Tu nie byłem oryginalny. Znacząco wyprzedził mnie George Friedman, szef Stratfordu, ten pisał o tym już w 2008 roku. Wtedy, kiedy reset się zaczynał
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: