Wielka stawka: gaz z łupków

„Gazeta Wyborcza” piórem Witolda Gadomskiego straszy, że polskie koncerny wyrzucają miliardy złotych na poszukiwania z góry skazane na pełne niepowodzenie.

Zawsze kiedy podejmuje się wielkie decyzje inwestycyjne państwowych podmiotów, można pytać, czy nie są one oderwane od realiów rynkowych. Tymczasem duże zainteresowanie polskimi łupkami nie tylko ze strony spółek państwowych: PGNiG, Orlen czy KGHM, ale także najważniejszych koncernów paliwowo-energetycznych na świecie, świadczy, że zaangażowanie środków finansowych w te inwestycje jest celowe. Że trzeba starać się usilnie, aby pociąg łupkowy nie odjechał bez nas, abyśmy wzięli liczący się udział w tej globalnej zmianie na światowym rynku energii. Jest tu pewne ryzyko finansowe, ale to naturalne przy tak wielkich projektach. I to ryzyko warto podjąć, tym bardziej że nadchodzące przemiany oznaczają umocnienie konkurencyjności całych krajowych branż.

Jakie to branże?

Przemysł chemiczny, szklarski, papierniczy, stalowy, a przede wszystkim elektrownie. To wielka stawka nie tylko dla Polski, ale i dla całej Europy Środkowej. Stawka ekonomiczna, ale i strategiczna, decydująca o bezpieczeństwie energetycznym regionu. W końcu decydująca o utracie przez Gazprom monopolu na eksport gazu do tego regionu. Nie wolno jej lekceważyć, bo to jest kwestia bezpieczeństwa narodowego krajów środkowoeuropejskich. Podkreślam – stawka jest ogromna i polskie firmy powinny w inwestycjach łupkowych uczestniczyć tak szeroko, jak to tylko możliwe. Ostrożność jest zawsze cenna, ale polskie firmy nie mogą sobie pozwolić na bierność i nieobecność, kiedy w gaz niekonwencjonalny angażuje się reszta świata.

Umowa Rosneft-ExxonMobil przewiduje poszukiwania tego gazu przez Amerykanów na Syberii. Eksperci Gazpromu będą w chińskiej prowincji Syczuan obserwować poszukiwania gazu z łupków, a prawdopodobnie Chiny mają największe na świecie złoża tego typu....
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: