Obywatel kot. Marzenia prof. Środy

„Dla zwierząt wszyscy ludzie to naziści, a ich życie to wieczna Treblinka” – cytat z książki Charlesa Pattersona w najbliższych latach z pewnością będzie powtarzany wielokrotnie. Na świecie rośnie liczba osób uważających zwierzęta za równe ludziom, a nawet przekonanych, że moralnie przewyższają one nasz gatunek. Oto świat bez moralności właśnie zaczyna gonić własny ogon.

Zachód w ciągu ostatnich kilku dekad zrobił wszystko, aby zwalczyć Boga i zasady moralne. W szybkim i zabieganym świecie drugi człowiek to przeważnie potencjalne źródło zarobku. Zresztą często bardzo konkretnego. Mimo że mamy XXI wiek, to nadal handluje się na świecie ludźmi. Niewolnictwo ekonomiczne to plaga. Ludzkość stworzyła eutanazję i aborcję eugeniczną. W tym świecie, gdzie liczą się wygoda i egoistyczne pragnienia, przechlapane mają również zwierzęta. I to zarówno te, które nosimy na kołnierzach, jak i te, które zjadamy. Te, którym zabieramy tereny, i te, z których robimy biżuterię. Paradoksalnie to ich los przejmuje bardziej współczesnego sytego obywatela, który gotów jest teraz łapać się lewą ręką za prawe ucho, by naprawiać własne błędy.

Uderzenie w Stwórcę
W nowoczesnym świecie zwierzę nie ma już przecież przymiotu „stworzenia Bożego”, które powinniśmy szanować i o które dbać. Wyjęcie tego bezpiecznika i postawienie potrzeb ludzkich w centrum – mit wiecznej szczęśliwości i pełnego żołądka – sprawił, że świat całkowicie uprzemysłowił zwierzęta i stracił do nich jakikolwiek szacunek. Ekstremalnym wykwitem takiego traktowania „braci mniejszych” są dzisiaj fermy z milionami osobników stłoczonych w koszmarnych warunkach. Każdy, kto chwilę pomyśli, zawsze dochodzi do wniosku, że to nic dobrego. Tyle tylko, że ma to jedną zaletę. Jest ekonomicznie opłacalne (zarówno dla właścicieli, jak i dla konsumentów), a więc również przez wielu bronione jako doskonały model biblijnej zasady „czyńcie sobie ziemię poddaną”. Nic więc dziwnego, że...
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: