Konkretne Narodziny

Święta Bożego Narodzenia to historia konkretnego wydarzenia. I tej konkretności „nie lubi” współczesny świat. Bo jak to możliwe – dzisiejszy młody inteligent z Londynu miałby być równy jakiemuś brudnemu pastuszkowi sprzed tysięcy lat, który nigdy nie słyszał o 37 płciach, a jednak jako jeden z pierwszych zobaczył samego Boga?

Kilka lat temu koniec roku spędzałem w Republice Środkowej Afryki. Sytuacja państwa nie była najlepsza. Długotrwała, naznaczona ludobójstwem wojna domowa dogasała, większość kraju była, dosłownie, w zgliszczach. Opiekowali się tam mną polscy misjonarze (wykonujący heroiczną pracę dla mieszkańców, zachęcam Państwa do poczytania o tym). Jedną z nocy spędziliśmy w ukrytej w buszu wiosce, zresztą w części nadal zniszczonej. Ponieważ był to okres poświąteczny, misjonarze opowiadali tam dzieciom o Bożym Narodzeniu. Wyświetlali też film o Chrystusie, o tym, skąd pochodził, jakie były to czasy, jaka kultura etc. Małe dzieci (znaczna część z nich była sierotami, których rodziców wymordowano) słuchały więc opowieści o Izraelu sprzed dwóch tysięcy lat, o imperium rzymskim i o narodzie żydowskim. Sytuacja tyleż absurdalna co wspaniała. Dzieci jak to dzieci – były zaciekawione, dociekliwe, dopytywały. Gdy wspominam tę scenę dziś, myślę m.in. o ciekawym paradoksie. Że jest bardzo prawdopodobne, iż te małe dzieci z buszu wiedzą o tym wydarzeniu, tak fundamentalnym dla naszej kultury, więcej niż wielu Europejczyków.

Święty Paweł marksista
Bo przecież jest to bardzo konkretne wydarzenie. Nie przypadkiem Jezus urodził się na Ziemi Świętej. Nie przypadkiem niedaleko tej pustyni, na której Jakub mocował się z samym Najwyższym. Niedaleko miejsca, w którym Abraham zawarł przymierze z Bogiem. Tak zdarzenia, jak i miejsce wynikają z całej historii Starego Testamentu. I tak samo to konkret tego zdarzenia, które zapoczątkowało życie Jezusa i jego nauczanie, czasy i ich realia, są fundamentalne dla dalszej...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: