Konkretne Narodziny

Opinie [Komu nie w smak Boże Narodzenie?]

Święta Bożego Narodzenia to historia konkretnego wydarzenia. I tej konkretności „nie lubi” współczesny świat. Bo jak to możliwe – dzisiejszy młody inteligent z Londynu miałby być równy jakiemuś brudnemu pastuszkowi sprzed tysięcy lat, który nigdy nie słyszał o 37 płciach, a jednak jako jeden z pierwszych zobaczył samego Boga? Kilka lat temu koniec roku spędzałem w Republice Środkowej Afryki. Sytuacja państwa nie była najlepsza. Długotrwała, naznaczona ludobójstwem wojna domowa dogasała, większość kraju była, dosłownie, w zgliszczach. Opiekowali się tam mną polscy misjonarze (wykonujący heroiczną pracę dla mieszkańców, zachęcam Państwa do poczytania o tym). Jedną z nocy spędziliśmy w ukrytej w buszu wiosce, zresztą w części nadal zniszczonej. Ponieważ był to okres poświąteczny, misjonarze opowiadali tam dzieciom o Bożym Narodzeniu. Wyświetlali też film o Chrystusie, o tym, skąd pochodził, jakie były to czasy, jaka kultura etc. Małe dzieci (znaczna część z nich była
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze