Świąt radosnych – dla jednych, bezpiecznych – dla drugich...

Felieton [Widziane z Brukseli]

Pan Jezus rodzi się na nowo. I rodzi się wszędzie. Także dla tych chrześcijan, dla których wiara w Niego oznacza ryzyko utraty życia: dla naszych braci w wierze w muzułmańskich krajach Afryki czy na Bliskim Wschodzie. A więc wszędzie tam, gdzie radykalni islamiści prowadzą czystkę nie tyle etniczną, ile właśnie religijną. Ciesząc się Świętami, rodzinnym spotkaniem w bezpiecznym polskim domu, patrząc na dzieci i wnuki zachwycone prezentami, pomyślmy o tych, którzy – jak my – wierzą w Boga Ojca Wszechmogącego i Jezusa Chrystusa – i płacą za to cenę najwyższą. Kilka lat temu, tuż po świętach Bożego Narodzenia, a jeszcze przed świętem Trzech Króli, odwiedziłem obozy dla uchodźców-chrześcijan w Erbilu, stolicy irackiego Kurdystanu. Pełen kościół, a raczej barak przemieniony na tymczasową kaplicę pełną ludzi, którzy uszli z życiem przed mordercami z Państwa Islamskiego. Żywy Kościół, gdzie ludzie spontanicznie okazują wiarę, dla których spotkanie z Panem Bogiem nie jest
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze