Prawybory populistów

Felieton [Lubię dinozaury]

Jednym z mitów, a jednocześnie sloganów przekonanej o swojej wyjątkowości elitki liberalno-lewicowej jest jej domniemany racjonalizm, który przenika wręcz każdego z jej reprezentantów. Tego typu poczucie wyższości musi być też zakorzenione w odpowiednio prostej, manichejskiej wizji świata, w której siłom światłości zagrażają wciąż siły zła ostatecznego.  I tak największymi przeciwnikami naszej elitki są tzw. populiści. Oczywiście chodzi o populizm rozumiany dość płytko – jako konglomerat poglądów mających świadczyć po prostu o niższości intelektualnej adwersarza, czyli podatność na banalne hasła, uwielbienie dla wodza, brak refleksji nad istotą zjawisk politycznych zastąpioną emocjami, potrzeba wroga i tęsknota za prostymi, łatwymi rozwiązaniami. I jak to z tego typu mitami bywa – wystarczy trochę podrapać po powierzchni i okazuje się, że opisując swoich wrogów, nasza elitka opisuje samych siebie. Zresztą to przypadłość nie tylko Polski. Zwróćcie Państwo uwagę na
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze