Zagadka z dziurką

Martwy właściciel fortuny, zmieniony w ostatniej chwili testament i zbyt wielu podejrzanych. Skąd my to znamy? Z ton kryminałów i setek filmów lepszych i gorszych. Jak się wyróżnić w klęsce urodzaju, która cechuje ten gatunek? Wiedząc, co gorsza, że widzowie najbardziej w kryminałach cenią klasykę – brytyjską mgłę, skrzypiące schody, tradycyjnie budowane napięcie bez grama realizacyjnych fajerwerków...

Harlan (cieszący za każdym występem Christopher Plummer) to uznany autor kryminałów. Jego sukces przełożył się na ogromne bogactwo, z którego czerpie cała rodzina pisarza. Przypięci do biznesu starca bliscy Harlana są rozpieszczeni i cyniczni. Po drugiej stronie jest ich fundator o przenikliwym umyśle i znakomitej intuicji. I jest też ona – niewinna pielęgniarka Marta – która pasuje do całej układanki jak kwiatek do kożucha. Gdy okazuje się, że pisarz ma poderżnięte gardło, detektyw Benoit Blanc (Daniel Craig) wkracza do akcji. Z każdą kolejną minutą śledztwa sprawa zaczyna przypominać mu… pączka z dziurką. Niby wszystko pasuje, ale ta dziurka nie daje spokoju… Słaby humor? W tym filmowym wydaniu obiecuję, że znakomity. Symbol amerykańskiego konsumpcjonizmu, donutowa przenośnia, kieruje nas do wielu jeszcze popkulturowych odwołań. W tej tragedii omyłek, okraszonej znakomitym dowcipem, prawdę jak zawsze poznamy dopiero w finale, choć przecież wydawałoby się, że mordercę znamy od kilkudziesięciu minut.

Twórcy filmu „Na noże” pokazali, że trącący myszką kryminał to wciąż znakomite źródło rozrywki. A może nawet – w zalanej wrzaskiem popkulturze – najlepsze.

„Na noże”
reż. Rian Johnson USA
PREMIERA POLSKA 29 LISTOPADA
Ocena 6/6
[pozostało do przeczytania -3% tekstu]
Dostęp do artykułów: