Rosyjska gra Katalonią

Ostatnie zamieszki na ulicach Katalonii wywołały ożywioną dyskusję na temat przyszłości regionu. Bardzo niewielu komentatorów zwraca jednak uwagę, że spór ma także wymiar międzynarodowy, gdyż aktywny udział bierze w nim Federacja Rosyjska.

Wsparcie udzielone separatyzmowi przez Rosję oczywiście nie oznacza, że jest on ruchem sterowanym z zewnątrz. Cieszy się on autentycznym poparciem części mieszkańców regionu, choć nic nie wskazuje na to, by była to większość. Pozostaje jednak faktem, iż Moskwa przysłużyła się znacznie sprawie zwolenników niepodległości Katalonii, umiędzynarodawiając ją i promując w przestrzeni publicznej.

Atak cybernetyczny 2017
Było to szczególnie widoczne po 1 października 2017 roku, gdy w Katalonii odbyło się nielegalne „referendum”. Kreml wykorzystał środki sprawdzone w ostatnich latach – działania w cyberprzestrzeni – by przedstawić państwo hiszpańskie jako łamiące podstawowe prawa człowieka, a interwencję policji jako niezwykle brutalną. To samo miało miejsce z samym „referendum”: świat obiegła wieść o „90 proc. Katalończyków głosujących za niepodległością”, choć sam proces wyborczy był zupełnie niewiarygodny.
W tych manipulacjach szybko dostrzeżono rękę Moskwy. Według analiz hiszpańskiego badacza Javiera Lesaki, RT i Sputnik stały się czwartym źródłem informacji na temat Katalonii, a spośród 100 kont najczęściej podających je dalej na Twitterze aż 84 było anonimowych, a wiele z nich stanowiły tzw. boty. Ówczesny premier Hiszpanii Mariano Rajoy poinformował opinię publiczną, iż spośród fałszywych profili komentujących kwestię Katalonii w mediach społecznościowych 55 proc. było zarejestrowanych w Rosji, a 30 proc. w Wenezueli. O tym, że oskarżanie Moskwy nie miało na celu jedynie ratowania twarzy, może świadczyć fakt, iż podczas posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa Kortezów w grudniu 2017 roku ze stanowiskiem rządu zgadzali się nawet opozycyjni socjaliści z PSOE, a przeciwko...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: