Front kataloński wojny hybrydowej

Dwa dni po referendum przeprowadzonym przez katalońską Generalitat 1 października 2017 r. Władimir Putin ogłosił, że sprawa Katalonii jest kwestią wewnętrzną Królestwa Hiszpanii.

Deklaracja ta, bez wątpienia korzystna dla rządu w Madrycie, stała jednak w wyraźnej sprzeczności z faktyczną aktywnością Moskwy na kierunku katalońskim. Tam bowiem Kreml stosuje środki z powodzeniem wykorzystywane w ostatnich latach: działania w cyberprzestrzeni.
Trudno oczywiście podejrzewać, aby celem całej operacji było uzyskanie wpływów w tej części Europy: interesy strategiczne Moskwy są tam zdecydowanie ograniczone, a prawdopodobieństwo utworzenia niepodległego państwa katalońskiego nie jest wielkie. Kreml pragnie raczej wykorzystać napięcie w relacjach między Generalitat a rządem w Madrycie do promowania innych separatyzmów, podważania stabilności państw i organizacji międzynarodowych, takich jak UE czy NATO, wreszcie do przedstawiania krajów Europy Zachodniej jako ograniczających demokrację i łamiących prawa człowieka. Trudno w tym momencie nie pokusić się o porównanie z 1936 r., gdy Moskwa również uznawała przejęcie kontroli nad Hiszpanią za cel drugorzędny, koncentrując się przede wszystkim na pogłębieniu konfliktu między mocarstwami w celu sprowokowania wybuchu wojny. Wreszcie, jak zauważył Wojciech Jakóbik, w interesie Rosji jest uniemożliwienie powstania gazociągu MidCat, który łączyłby Hiszpanię z Francją, przechodząc właśnie przez terytorium zbuntowanej wspólnoty.

Katalonia jak Krym?
Zainteresowanie Rosji Katalonią nie jest nowe. W marcu 2014 r. rosyjski ambasador przy ONZ Witalij Czurkin powołał się na przykład tego regionu, uzasadniając okupację Krymu. Rok później w Moskwie odbył się organizowany przez Antyglobalistyczny Ruch Rosji kongres separatystów z całego świata, w którym udział wziął przedstawiciel efemerycznego ugrupowania Solidarność Katalońska, Enric Folch. Przyspieszenie nastąpiło wraz ze...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: