Interes rodzinny pod nazwą III RP

Podejrzana demokracja

Kiedyś było inaczej i niekoniecznie fajniej. Taki król siedział na tronie dożywotnio, chyba że go zabili podstępni wrogowie albo stracili na szafocie. Miał zaufanych ludzi, a oni też byli dożywotni, chyba że... i tak dalej, i temu podobnie. Jedno ich różniło od współczesnych władców: nie byli wybieralni. Byli dziedziczni i każdy poddany wiedział, że po jakimś Henryku III będzie królował Karol V albo odwrotnie.

Wszystko było jasne i proste, dopiero demokracja przewróciła ludziom w głowach. Mogą wybierać, kogo chcą, pod warunkiem że nie jest to „demokracja socjalistyczna”, a taka zwykła, klasyczna. Więc ludzie wybierają swojego
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: