Wojna wisi w powietrzu. Lotnictwo bojowe

Przyglądając się całemu spektrum militarnych wydarzeń wpływających na zachwianie ogólnoświatowego bezpieczeństwa, należy zwrócić szczególną uwagę na dominującą rolę lotnictwa. Przykładem jest nie tylko konflikt na Bliskim Wschodzie, ale także prowokacyjna postawa Rosji w Europie i kierunek zbrojeń, który obrał Kreml. Dlatego umiejętność odparcia ataku z powietrza jest uznawana za jeden z priorytetów skutecznej polityki obronnej, nie tylko w wymiarze jednostkowym, ale również sojuszniczym.

Miniony miesiąc upłynął pod znakiem zaostrzenia konfliktu w Syrii. Tureckie i rosyjskie lotnictwo zbombardowało na północy tego kraju wiele celów, głównie cywilnych, uderzając w społeczność Kurdów. Sytuacja z każdym dniem eskalowała, jednak ostatecznie między Turcją a innym głównym graczem w regionie – Stanami Zjednoczonymi – udało się osiągnąć porozumienie skutkujące kilkudniowym zawieszeniem broni. Ale takie jednostkowe akcje nie doprowadzą do zakończenia wojny, która trawi Syrię już od wielu lat. Październikowe wydarzenia na Bliskim Wschodzie potwierdziły również pewien fakt: precyzyjna i szybka ofensywa militarna, pomijając wszelkie jej aspekty, nierozerwalnie wiąże się z użyciem lotnictwa. Syria to smutny, lecz niejedyny przykład tego, że lotnictwo w ogólnoświatowej polityce militarnej zajmuje kluczową rolę.

Rosja prowokuje i testuje
O lotniczych prowokacjach Rosji w Europie wielokrotnie alarmowaliśmy na łamach „GP”. Regularnie dochodzi do naruszenia przestrzeni powietrznej, głównie państw bałtyckich (Litwa, Łotwa, Estonia). Przed kilkoma dniami okazało się, że w prowokacjach biorą udział także samoloty wykorzystywane przez polityków. Jeden z ostatnich tego typu przypadków to naruszenie przestrzeni powietrznej przez samolot Tu-154 rosyjskiego resortu spraw wewnętrznych, który wtargnął nad terytorium Estonii. Sporo materiału do analizy dostarczają też raporty z misji NATO „Baltic Air Policing”, polegającej na...
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: