Druga kadencja

Najbliższe cztery lata zdecydują, czy reformy zaczęte w 2015 roku będą trwałe, a Polska stanie się liderem zmian w Europie. Dostaliśmy unikalną szansę, by ulepszyć nie tylko własny kraj, lecz także zjednoczyć region Europy Środkowej i zaproponować mieszkańcom naszego kontynentu inny model życia oparty na wolności i przywiązaniu do tradycji. Polski program gospodarczy zapewnił nam cztery lata niezwykłego rozwoju i kusi inne państwa.

W 2015 roku PiS wygrał nie przez przypadek. Jarosławowi Kaczyńskiemu udało się zjednoczyć ludzi poruszonych smoleńską tragedią, niszczeniem podstaw naszej cywilizacji, czego przejawy widzieliśmy w skręcaniu PO w kierunku liberalizmu światopoglądowego i zgodzie na otwarcie granic dla arabskich imigrantów. PiS zjednoczył też Polaków protestujących przeciwko oligarchizacji gospodarki i całego państwa. Sześć milionów wyborców w 2015 roku dało PiS-owi bezwzględną większość, bo chociaż zwycięski obóz miał wiele cech partyzantki, walczył mądrze jak regularna armia. Tymczasem przeciwnik zasobny w media i pieniądze, a także międzynarodowe wsparcie, podzielił się i zmarnował sporą część głosów.
W 2019 roku sytuacja była już zupełnie inna. PiS pozyskał sporo narzędzi medialnych i finansowych. Miał też za sobą cztery lata bardzo dobrych rządów, dobrych szczególnie dla niezamożnych ludzi. Jednak przeciwnik zachowywał się dużo mądrzej i nie zmarnował żadnego głosu.
W tych wyborach partia Kaczyńskiego miała mnóstwo atutów i też je dobrze wykorzystała. Dlaczego wynik w Senacie jest gorszy niż w 2015 roku, a w Sejmie identyczny? Odpowiedź jest bardzo prosta: przy bardzo dobrej strategii, która dała wielki sukces, popełniono kilka drobnych, lecz mających swoje konsekwencje, taktycznych błędów, których skutkiem było wpuszczenie na pierwszy plan prawicowej konkurencji. Gdyby nie to, PiS kompletnie zmiażdżyłby opozycję.

Fałszywa alternatywa
Po rządach PO, mających korzenie w KLD i...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: