Mówił o sobie: dopóki gram, jestem zdrowy.

Mietek Kosz nie chciał, jak jego niewidomi koledzy z ośrodka, kleić pudełek czy skręcać szczotek, chciał zostać wybitnym pianistą wbrew wielu przeciwnościom. I został. Muzyka stała się jego miłością, pasją, treścią życia – opowiada reżyser filmu „Ikar. Legenda Mietka Kosza”. Z Maciejem Pieprzycą rozmawia Sylwia Kołodyńska

Czy można nie kochać jazzu i zrobić film o Mietku Koszu?
Wszystko jest możliwe. Czasami to, że nie jesteśmy specjalistami w jakiejś dziedzinie, powoduje, że mamy ciekawsze spojrzenie na jakąś materię. Nie uważam się za znawcę jazzu, ale słucham tej muzyki. Jazz może nie był moją pierwszą miłością, był nią – jak to się
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: