22 tysiące aborcji na sumieniu

Za to warto docenić amerykańską produkcję z silnym przesłaniem pro-life. Przedstawia bowiem manipulację wokół zabiegów aborcyjnych, które mają… „pomagać kobietom, wspierać je i ograniczać liczbę niechcianych ciąż”. Słowem – samo dobro. Przynajmniej dla tych, o których Karol Wojtyła mówił, że reprezentują cywilizację śmierci. Abby (Ashley Bratcher) z takim właśnie założeniem rozpoczyna pracę w klinice Planned Parenthood.

Spotka ją jednak chwila otrzeźwienia, gdy zda sobie sprawę, że ma na sumieniu 22 tysiące aborcji. Ale zrozumie to dopiero po ośmiu latach, będąc już dyrektorem kliniki, gdy po raz pierwszy zobaczy, jak naprawdę wygląda aborcja. Widzimy to na
[pozostało do przeczytania 44% tekstu]
Dostęp do artykułów: