PRZED WYBORAMI

Zaczyna się okres przedwyborczy. W najbliższych miesiącach wielu Polaków podejmie wiążące decyzje. W związku z tym co sprytniejsi już zaczęli kampanię, inni jeszcze czekają. Myślą Państwo, że coś mi się pomyliło, bo wybory już za nami? To jest wszakże rubryka motoryzacyjna, nie polityczna.

A w samochodowym świecie właśnie na przełomie roku zaczyna się prawdziwa walka o klienta, bo wtedy liczni z nas myślą o zmianie samochodu, mając nadzieję na duże upusty. Wybór na rynku jest spory. Niektóre z firm motoryzacyjnych (np. Volvo) już nęcą nas sporymi rabatami. Inne wstrzymują jeszcze kampanię, czekając na ruch konkurencji. Po tym, kto jakie daje upusty, można się zorientować, ile samochodów zostało producentowi na stoku. Prosta zasada – im lepsze ceny, tym więcej samochodów do wyboru. Można więc chwilę powybrzydzać, bo handlowiec będzie się dwoił i troił, żebyśmy dokonali wyboru w jego salonie. Niektóre modele jednak opierają się promocjom z okazji „przejścia rocznika”. Z jednym z takich samochodów zapoznałem się bliżej w zeszłym tygodniu. To BMW X4 z dwulitrowym benzynowym silnikiem o mocy 184 KM. Niby dlaczego ten samochód opiera się promocjom? Bo nie jest samochodem powszechnego użytku. To znaczy jest niszowy. Nie wybiera go ojciec rodziny ani przedsiębiorca chcący raty leasingowe wpisać w koszty działalności. Oni potrzebują praktyczniejszych nadwozi. A X4 to SUV Coupe, jeśli tak można powiedzieć. Samochód powstał na bazie popularnego X3, któremu projektanci postanowili skosić trochę tylną część. W związku z tym zamiast bagażnika typu kombi mamy liftback. Samochody coupe jednak przeważnie są zgrabne, czego nie można powiedzieć o BMW, które ma zbyt gruby kuper. O ile w pokazanym właśnie nowym wcieleniu większego modelu X6 to nie razi, bo „x szóstka” zawsze była grubaską, o tyle SAC (Sport Activity Coupe) na bazie X3 mógłby być bardziej filigranowy. Cały czas mam na myśli wygląd, bo jeśli chodzi o sprawność BMW X4 i jego gibkość, nie mam...
[pozostało do przeczytania 42% tekstu]
Dostęp do artykułów: