USA–Polska. Decydująca zmiana kursu

Trudno wymienić jakieś osiągnięcia Feinsteina. Z wizami nic nie ruszyło, tarczę antyrakietową w Polsce głęboko gdzieś zagrzebano, brak jest współpracy wojskowej czy kulturalnej. Zabrakło też głosu ambasadora w sytuacjach, które szkodziły sojuszowi z Polską, gdy ostro atakowano nie tylko USA, ale też zwolenników ścisłej z nimi współpracy wśród polskich polityków. Jeśli już w czymś Feinstein był aktywny, to były to tematyka żydowska i np. kwestia zadośćuczynienia za mienie zagrabione ofiarom Holokaustu. To ostatnie zresztą było przyczyną protestów wśród Polonii amerykańskiej przeciwko jego wyjazdowi do Warszawy. Zresztą zdaniem izraelskiego dziennika „Haarec” to właśnie zaangażowanie Feinsteina w sprawę odszkodowań za majątek żydowski mogło być przyczyną jego odwołania. Zbyt dużą aktywność w tej sprawie miał mieć za złe dyplomacie Sikorski – pisze gazeta, powołując się na pogłoski w kręgach dyplomatycznych w Warszawie.

Zmiana polityki w regionie?

Wątpliwe, by sama niechęć szefa MSZ Polski miała wpływać na decyzję Obamy. Mało prawdopodobne wydaje się też, by Obama odwołał niepopularnego wśród Polonii ambasadora w nadziei na zdobycie ich głosów. Jeśli nie ma innego, ukrytego powodu dymisji, to za najbardziej prawdopodobny uznać należy przygotowanie do zmiany polityki USA w Polsce (całym regionie) – i to w kontekście rosyjskim.

Moskwa poczyna sobie coraz śmielej, polityka resetu wali się na całej linii, a wybory prezydenckie tuż-tuż. Obama już teraz jest ostro krytykowany za politykę rosyjską. Jeśli zresztą spojrzeć na Europę Środkową i Wschodnią, to widać katastrofalne skutki polityki obecnej administracji (brak zainteresowania Obamy, fatalna dyplomacja Clinton). Janukowycz „putinizuje” Ukrainę, Łukaszenka jest skazany na Rosję, na Kaukazie pat, Słowację wzięli prorosyjscy populiści, w Rumunii (teoretycznie drugi, obok Polski, filar proamerykańskiego obozu w regionie) lewica próbuje obalić prozachodniego prezydenta....
[pozostało do przeczytania 24% tekstu]
Dostęp do artykułów: