Grzeszki Jana Komasy. I do tańca, i do różańca

KULTURA [FILM]

Polski kandydat do Oscara – „Boże ciało” – to intrygująca opowieść o zbolałej ludzkiej duszy targanej gdzieś między pierwotnymi instynktami a nieustannym poszukiwaniem Boga. Jednak reżyserowi na kilku płaszczyznach jego filmowa owieczka wymknęła się z rąk. Nie przeszkodziło to twórcom filmu w zgarnięciu dziewięciu nagród na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni i Nagrody specjalnej na MFF w Wenecji. W centrum tego huraganu potrzeb tak wzniosłych, jak i prymitywnych jest on – chłopak (Bartosz Bielenia), który za wszelką cenę chce być księdzem. Ale przestępcza przeszłość zamyka mu drogę do seminarium. Podszywając się pod księdza, wykorzystuje naiwność proboszcza z niewielkiej miejscowości i w jego zastępstwie zaczyna prowadzić parafię. Wkuwa po nocach porządek mszy, w konfesjonale googluje zasady spowiedzi, coraz zwinniej wsuwa koloratkę. Jego nieskażona doświadczeniem zasad kościelnych dusza pozwala mu na prowadzenie społeczności w sposób instynktowny, a co za tym idzie
     
32%
pozostało do przeczytania: 68%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze