Semiramida Północy na ekranie. O carycy Katarzynie II na marginesie serialu telewizyjnego

Twarz carycy spojrzała na mnie z okładki dodatku telewizyjnego „Gazety Wyborczej”. Miała rysy aktorki – Helen Mirren. „Katarzyna Wielka”, czteroodcinkowy serial produkcji HBO, zyskuje poklask i uwagę kulturalnego „salonu”. Tak jak niegdyś taką uwagę zyskiwała sama caryca, której schlebiały oświecone umysły Europy, luminarze ówczesnej kultury. Wolter obsypywał ją pochlebstwami, nazywając „Gwiazdą Polarną najjaśniej świecącą na niebie, przyćmiewającą blask Andromedy, Perseusza i Kasjopei”…

Pierwsza scena serialu. Łodzią w stronę twierdzy Szlisselburg płynie Katarzyna w otoczeniu żołnierzy. Wiosła miarowo opuszczają się w wodę. Wzdrygnąłem się. Przed oczami stanął
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: