Hybrydowy plan Putina. Prolog przed wojną

W Europie panuje pewien paradoks. Oto bowiem większość krajów doskonale zdaje sobie sprawę, że neoimperialna polityka Rosji to jedno z największych wyzwań dla bezpieczeństwa. Jednak sukcesywne przesuwanie przez Kreml „czerwonej linii”, ujawniające się m.in. poprzez coraz bardziej wymyślne prowokacje, nie spotyka się ze zdecydowaną reakcją Zachodu. Rodzi to obawy, że już niedługo termin „wielowymiarowa wojna” przeniesie się z analiz eksperckich do rzeczywistości.

Od 2014 roku, czyli od momentu rosyjskiej napaści na Ukrainę i nielegalnego anektowania Krymu, doniesienia o rosyjskich prowokacjach militarnych pojawiają się w każdym tygodniu. Dochodzi do nich zarówno na płaszczyźnie konwencjonalnej (czyli na przykład na lądzie i w powietrzu), jak również w sferze cybernetycznej. Hakerzy powiązani z Kremlem interesują się infrastrukturą krytyczną sąsiednich krajów i sukcesywnie uderzają w jej czułe punkty. Istotnym elementem „wojny XXI wieku”, jak często określana jest działalność cyberprzestępców, jest także prowadzenie w sieci kampanii dezinformacji, skierowanej na dyskredytację Zachodu i wybielanie Rosji w oczach międzynarodowej społeczności. Władimir Putin za pomocą stworzonej przez siebie wojennej hybrydy nie tylko testuje cierpliwość Zachodu, ale również sprawdza, jakie mogą być możliwe scenariusze odpowiedzi. W tym drugim przypadku nie ma jednak zbyt dużo materiału do analizy. Zaoszczędzony czas wykorzystuje więc na opracowanie coraz bardziej wymyślnych prowokacji w Europie.

Zwiad w Norwegii
W ubiegłym tygodniu jeden z branżowych norweskich portali obronnych podał informację o działalności rosyjskich żołnierzy specnazu na terytorium Norwegii. Ich obecność odnotowano nie tylko w kontynentalnej części kraju, ale również na wyspach Spitsbergenu. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że obserwowali oni miejsca, gdzie znajduje się infrastruktura krytyczna, mająca szczególne znaczenie dla bezpieczeństwa państwa....
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: